re: wycieczka do Japonii
kamoni | kategoria: iroiro Saturday Jul 3, 2010moja nowa “Czytelniczka” donosi, że:
- spanie w 18-osobowych guesthouseach (albo “noclegowniach”, jak to określiła “Czytelniczka”) z karaluchami i wspólną łazienką jest…uwaga… niehigieniczne (Czytelniczka nic nie wspomniała o tym, jak bardzo obrzydliwy jest backpacking, no ale nie można mieć wszystkiego)
- rozsądni turyści nie kupują w 100jenowych sklepach (gdyby ktoś nie wiedział, produkty są pochodzenia, o zgrozo, chińskiego i są “rakotwórcze”)
- żywienie się na próbkach w supermarkecie jest niskie
- ale bardziej niskie jest pisanie o tym na blogu
- ponieważ moi Drodzy Czytelnicy, tutaj zacytuję dosłownie: “Jak sie nie ma forsy to sienie przyjezdza.”
A jak się jedzie, to nie należy po powrocie o tym pisać “i instruowac glupich polskich turystowktorzy beda nasladowac to samo”
Też się zastanawiacie skąd się tacy ludzie biorą? ;)

Polska młodzież? Powiedzmy, gimnazjum? Insynuuje, gdyż mam nadzieje iż żadna osoba od wieku licealnego poczynając, na “turystach” (słowo kojarzy się głównie z osobami korzystającymi z biur podróży), sam preferuje określenie podróżnik, obieżyświat kończąc, nie popełniłaby(sic!) podobnego komentarza.
Po prostu nie potrafię, nie skomentować takiej ignorancji… Wiem, to jest niskie…
“nowa Czytelniczka” jest Polką i to dorosłą (i to niekrótko biorąc pod uwagę jej małżeństwo)…
wiesz, podoba mi się świadomość bycia niskim i biednym :D
lepsze to od bycia bogatym i kompletnym ignorantem…
Chyba jest mi wstyd, niby niema ku temu wyraźnego powodu ale… Choćbym wysilił swój cały relatywizm, nie potrafię zaakceptować tego typu “opinii”. Zgadzam się z Tobą całkowicie.
piekno zwiedzania nie polega na kiszeniu sie w hotelach i najlepszych restauracjach lecz zapuszczania sie w uliczki a nawet chodzenie bez mapy.
“czytelniczka” preferuje inny typ zwiedzania i nie mozna miec jej tego za zle. nie trzeba tylko negatywnie odnosic sie do innych podroznikow i juz ;].
zgadzam się z Tobą, kaila, całkowicie :)
chyba właśnie najfajniejsze w podróżowaniu jest poczucie się jak obywatel danego kraju. Nie mówię tu o jakiejś skrajnej biedzie, jednak załatwianie spraw jak przeciętny obywatel w pewnym sensie zbliża do poznania kraju. Chodzi też o to, żeby mieć więcej pieniędzy na inne życiowe przyjemności.
A ja powiem tylko tyle że:
- Mała rzecz a cieszy
- Always look on the bright side of life
;)