W tym tygodniu media (polskie i japońskie) podały, że E.Wedel został kupiony przez japońską firmę Lotte (ロッテ).
Firmę Lotte założył w 1948 roku Koreańczyk Shin Kyuk-Ho, który obecnie nazywa się Shigimitsu Takeo. Lotte zaczęło od produkcji gum do żucia i obecnie jest jednym z największych producentów tego produktu w Japonii i Korei. Obecnie zajmuje się dużo szerszą działalnością (i dużo szerszą gamą produktów), oprócz branży społecznej spożywczej jest to m.in. branża finansowa, hotelarstwo, handel, parki rozrywki, ropa (na stronie piszą jeszcze o “operation of golf courses” cokolwiek to miało znaczyć ;) ) Jeśli idzie o słodycze, to głównie: gumy do żucia, cukierki, ciasteczka i lody.
Ciekawe jest pochodzenie nazwy firmy. Pochodzi ona bowiem od… Goethego – a konkretnie od bohaterki “Cierpień młodego Wertera”.
Sloganem firmy jest お口の恋人ロッテ czyli “Lotte – ukochana(y) [Twoich] ust” ;)
Najbardziej znaną czekoladą Lotte jest “Ghana” ガーナ
Niestety nie pamiętam jej smaku (co oznacza, że była przeciętna) i mam nadzieję, że Wedel będzie raczej podnosił jakość w górę a niż sam straci…
Poniżej kilka reklam Ghany (ciekawe jakie będą Wedla? oczywiście jeśli Lotte wprowadzi go na japoński rynek):
z roku 1970
wpierw informacje praktyczne:
-> Fondation Cartier pour l`art contemporain mieści się na bd. Raspail 261 (w Paryżu).
Najbliżej jest metro Raspail i jeśli ktoś będzie kiedyś w okolicy to obowiązkowo należy odwiedzić cmentarz Montparnasse (3 min. spacerkiem od Fondation ;) )
-> wystawa czynna od wtorku do niedzieli: 11-20 (we wtorki do 22)
-> wstęp: 7,50 lub 5 euro (zniżki obejmują studentów – w tym z Polski oraz ogólnie wszystkich do 25 roku życia)
-> jako pamiątki można kupić badge, pocztówki, ołówki, kredki z autoportretem Kitano, katalog, plakaty, pocztówki, książki o Kitano (po francusku), o japońskim designie i popkulturze (ang/fr), filmy japońskie, muzykę z filmów Kitano itp.
-> 70% odwiedzających, to Japończycy ;)
~~~~
~~~~
Co do samej wystawy…
-> jest stworzona przez Beata z małą domieszką Kitano
-> na pewno spodoba się dzieciom ;) (bo też one są głównym “targetem” wystawy)
-> składa się z 4 części:
a) “zabawki”, czyli ekspozycja interaktywna + niesamowite szkice Kitano (widać rękę niedoszłego projektanta samochodów)
b) projekcje 2 filmików (ewidentnie twórczość Beata!) stworzonych specjalnie na wystawę
c) projekcje fragmentów programów Takeshiego (w tym “Takeshi’s Castle”)
d) obrazy, czyli dzieła Kitano ;) m.in. można zobaczyć prace przedstawione w filmie “Hana-Bi”
Co w Paryżu uderza, to ilość “japońskich” restauracji (przy czym każda osoba, która miała jakąś styczność z jedzeniem japońskim, uważa, że ostatnie co można o nich powiedzieć, to to, że są japońskie i smaczne ;) )
Nie dotyczy to okolic Opery, które są uważane za “dzielnicę japońską” i jest w tym sporo prawdy.
Dwujęzyczne napisy, a czasem nawet i jednojęzyczne… japońskie ;)
Jeśli zgłodniejemy, czeka na nas mnóstwo restauracji z japońskimi daniami (przy czym sushiarni są śladowe ilości) :
np. lamenaria (:D tak, nawet tutaj znajdziemy słynny l/r problem ;) poprawnie powinno być ramen a nie lamen – Japończycy mają tylko jeden dźwięk pomiędzy “l” a “r” i często w transkrypcji pojawiają się takie “kwiatki”).
Czy też restauracje typu Nodaiwa, która się specjalizuje w daniach z węgorza
Jeśli nie chcemy iść na gotowe, to zawsze możemy przygotować coś sami.
Sklepów z japońską żywnością jest kilka (pomijając już sklepy z żywnością azjatycką i koreańskich sklepów).
a) idziemy do księgarni (ceny 3x wyższe np. książka kosztująca 1200 yen kosztuje 28 euro)
b) jeśli chcemy nie zbankrutować, to zawsze możemy liczyć na
tadaaam
Book-off :D
(w Paryżu są dwa: japoński z książkami/ płytami tylko po japońsku i francuski z książkami francuskimi/ angielskimi)
c) jeśli mamy potrzebę przeczytania jakieś mangi/książki po japońsku, to idziemy do Mangakissa – taka bibliotekokawiarnia (tzn. płaci się za pobyt np. przez godzinę i w tym czasie można dowolnie korzystać ze zbiorów mang i czasopism oraz napojów typu kawa/ herbata).
(jak widać miejsce to jest prawie w ogóle nie oznakowana; zdjęcie stąd)
Oczywistą oczywistością jest to, że Paryż jest stolicą mody, ne? ;)
W okolicy Opery znajduje się większość butików projektantów typu Louis Vuitton, Dior, Coco Channel (w butiku LV byli tylko sami Japończycy!) i sklep Uniqlo (drugi poza UK w Europie)
które posiada bardzo duże zbiory z całej Azji od starożytności do 19 wieku.
Japoników jest 11000!
Jest to bardzo ciekawe muzeum i co najlepsze, dla osób z Unii Europejskiej poniżej 26 roku życia – za darmo! (jak wszystkie muzea należące do państwa, np. Luwr :) )
b) oczywiście, że Fundacja Cartier i wystawa Kitano, o której więcej jutro :)
Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, to Kitano jest m.in. reżyserem, aktorem, scenarzystą, pisarzem, komikiem, malarzem…
“Tworząc wystawę próbowałem rozszerzyć definicję ‘sztuki’, żeby uczynić ją mniej oficjalną, mniej konwencjonalną, mniej snobistyczną, bardziej zwyczajną.” /Kitano/
With pleasure, humor and seriousness, Beat Takeshi Kitano has thrown himself into Gosse de peintre, an unusual project that subtly, if impertinently, alights in the realm of childhood. With paintings and videos, astonishing objects and settings, whimsical and fantastic machines, Kitano leads the visitor through surprises, gags, and games, all the while mocking contemporary art, experimenting with knowledges, and toying with clichés associated with his country.
Jeśli ktoś z Was trafi w najbliższym czasie do Drezna (do 4.01.), to polecam odwiedzenie Staatliche
Kunstsammlungen Dresden w Zamku Rezydencyjnym, w którym jest wystawa pt. “Kami. Silence-Action”.
Wystawa powstała przy pomocy The National Museum of Modern Art Tokyo, Japan Foundation.