Ostatnio dowiedziałam się o istnieniu tego programu a dzisiaj miałam okazję w końcu zobaczyć jego fragment.
Co to za program? “Hajimete no otsukai”, czyli “Pierwsze zadanie”, który pokazuje przygody małych Japończyków podczas ich pierwszego zadania typu: “idź sam do sklepu, kup onigiri” ;)
Fragment, który znajduje się poniżej, pokazuje jak poradził sobie ze swoim zadaniem 4-letni chłopczyk z prefektury Akita. A zadanie miał niełatwe – zawieźć ojcu ubranie do pracy. Zadanie obejmowało: trafienie na stację, kupienie biletu, znalezienie pociągu (shinkansen!), zajęcie odpowiedniego miejsca, nie pomylenie stacji i trafienie do miejsca pracy ojca. Uff dużo jak na 4-latka, nie? Zobaczcie sami jak sobie poradził:
Obecnie Meiji reklamuje swoje gumy do życia Xylish za pomocą Kimury… tym razem Kaeli (która swoją drogą niedawno pojawiła się na blogu z okazji innej reklamy. Taka dygresja “pudelkowa” – czyżby chciała zrobić jak najwięcej reklam/ wypełnić kontrakty przed pójściem na urlop macierzyński? Jakoś w listopadzie ma przyjść na świat potomek Kimury i Eity)
Rok temu Xylish reklamował Kimura Takuya z kampanią “pantsu”.
Tegoroczna letnia kampania nazywa się “NiseKaela”, co jest skrótem od “nisemono Kaela”, czyli fałszywa Kaela.
W kampanię wchodzą m.in. reklamy telewizyjne i strona internetowa. Na razie są dwie wersje reklamy. Jedna jest z Japonką a druga z nie-Japonką (Kaela jest haafu, czyli ma rodziców z dwóch różnych krajów).
O szczegółach kampanii nie chce mi się teraz rozwodzić (proszę o wybaczenie, ale chwilowo jestem średnio przytomna ze zmęczenia).
Oto wersja “gajdzińska” :D:D:D
(żeby nie było, że tylko cudzoziemcy nabijają się z angielskiego Japończyków:p)
Mała dygresja
Osoba, która wrzuciła tą reklamę nazwała ją “what the hell” – nie pierwszy raz ktoś ocenia reklamę japońską tylko powierzchownie. Ostatnio na jednym z polskich blogów o Japonii przeczytałam tak naiwny tekst dotyczący japońskiej reklamy, że nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Inna sprawa, że tamten wpis dał mi dużo do myślenia i tak się zastanawiam na ile mi się zdarza pisać podobne “herezje”. Staram się nie pisać na tematy, o których praktycznie nic nie wiem a większość wpisów opiera się głównie na materiałach w języku japońskim a dopiero później w angielskim, ale nie jestem też chodzącym ideałem-geniuszem i choć zazwyczaj umiem rozróżnić prawdę od “herezji”, to pewnie zdarza mi się coś “przeinaczyć”, albo przedstawić mocno subiektywnie. Akurat reklama i media japońskie są moją pasją (jakkolwiek dziwnie to niebrzmi :p) i zapewne czytelnicy bloga zauważyli jak często pojawiają się tutaj wpisy na ten temat. I (nie)stety pojawi się tego więcej ;]
Czyli o debiucie reżyserskim… Oguri Shuna (aka “Ogórek” ;) )
Oguri zagrał w ponad 45 dramach (rocznie średnio grywa w 3) oraz w ponad 20 filmach (w tym zagrał syna Tarantino :p), grywa również w teatrze i podkłada głos w anime. Był gospodarzem All Night Nippon przez 3 lata.
W tym miesiącu zadebiutował jako reżyser.
Film nazywa się “Surely someday”
Opowiada o pięciu licealistach (Koide Keisuke, Katuji Ryo, Ayano Go, Suzuki Ryohei, Muro Tsuyoshi), którzy zakładają zespół. Ciężko ćwiczą przygotowując się na nadchodzący szkolny festiwal. Festiwal zostaje jednak odwołany i chłopcy postanawiają zaszantażować dyrektora fałszywym alarmem bombowym. Mają jednak pecha, bo w tym samym czasie ktoś inny wpadł na podobny pomysł… ale z prawdziwą bombą. Chłopcy zostają zmuszeniu do podjęcia odpowiedzialności i zostają wyrzuceni ze szkoły. 3 lata później na jaw wychodzą nowe informacje na temat prawdziwego sprawcy i chłopcy postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce.
Dzisiaj przypadkowo znalazłam link do bardzo ciekawego bloga na temat zdobywania japońskiego obywatelstwa. Blog jest dość nowy, ale i tak interesujący. Można na nim znaleźć m.in. link do bazy kanji, które można używać do tworzenia imion. Pisany jest bardzo profesjonalnie przez osoby, które obywatelstwo japońskie zdobyły. Obala również mity na temat obywatelstwa. Wszystkich, których intresuje ten tamat zapraszam do lektury: www.turning-japanese.info/
W poniedziałek ok. 12:40 w Kessunuma w prefekturze Miyagi doszło do ciekawej próby napadu ;)
22-letni Hatakeyama Kazuhiro trzymając nóż (a co by innego, ne?) w dłoni wszedł do miejscowego komisariatu i zarządał od kobiety na recepcji pieniędzy: “Pieniądze albo cię zabiję” 「お金を出せ殺すぞ」. Dziwnym trafem został aresztowany na miejscu ;)) Oskarżony jest o napaść i naruszenie “prawa o nożach” (noszenie ze sobą 16 cm noża jest przestępstwem).
kamoni | kategoria: iroiro, muzyka
Wednesday Jul 14, 2010
Zaczynam się bać czytania rubryk “przestępstwa” po tym, co przeczytałam dzisiaj… obawiam się, że w najbliższym miesiącu pojawi się kilka naśladowców tej kobiety.
Jak już wiemy, w Japonii dziecka najlepiej się pozbyć albo zabijając go nożem albo wyrzucając przez okno.
Dzisiaj doszedł do tego nowy sposób – przez włożenie do… pralki…
34-letnia mieszkanka Kurome (Fukuoka) została aresztowana pod zarzutem zabicia swojej 5-letniej córki.
Stosowała pralki jako narzędzia dyscyplinującego…
Egashira Junko, według jej zeznań, włożyła Mone do pralki 3 razy w czerwcu. Dziewczynka miała zaklejone usta taśmą a ręce i nogi związane z tyłu. Żeby uniemożliwić Mone ucieczkę, drzwi pralki były również zaklejone. Dziewczynka była tak przetrzymywana 2-3 godziny. Egashira przyznała również, że w pralce była woda i ustawiała ją na wirowanie (ale policja przyznaje, że mogło tak być tylko podczas ostatniego razu).
* to makabryczne zdarzenie skojarzyło mi się z moją ulubioną piosenką Shiiny Ringo *椎名林檎) – La Salle de Bain, której referen w wersji angielskiej brzmi:
“so wash me cut me i am underwater
my lungs and breathing are quite affected
please watch me closely and do check to see
i dry out completely i dry through and through
come shine me tear me i am underwater
relying completely on zero gravity
and when i do melt down entirely immediately
bon appetit”
Szkoda, że w takim kontekście poznajecie tę piosenkę :(
Jest to filmik promujący shochu Shiro (しろ) – alkoholu na bazie ryżu, który jest silniejszy (25%) od sake.
Agencją za niego odpowiedzialną jest Dentsu. Wyreżyserowany został przez Kodama Yuuichiego (児玉 裕一).
Więcej informacji na temat tego produktu (np. czym dokładnie różni się od sake) i innych produktów firmy Takahashi Shuzou w języku angielskim i japońskim tutaj: http://www.hakutake.co.jp/index.html
Szkoda, że u nas jest tyle zakazów dotyczących reklam alkoholu…
Bardzo ciekawy dokument w języku angielskim o tokijskich bezdomnych, którzy walczą o park Miyashita, który kupiło Nike by stworzyć tam m.in. skatepark.
Obrońcy parku ciekawie protestują, np. organizując “NO NIKE fashion show” ;)
- spanie w 18-osobowych guesthouseach (albo “noclegowniach”, jak to określiła “Czytelniczka”) z karaluchami i wspólną łazienką jest…uwaga… niehigieniczne (Czytelniczka nic nie wspomniała o tym, jak bardzo obrzydliwy jest backpacking, no ale nie można mieć wszystkiego)
- rozsądni turyści nie kupują w 100jenowych sklepach (gdyby ktoś nie wiedział, produkty są pochodzenia, o zgrozo, chińskiego i są “rakotwórcze”)
- żywienie się na próbkach w supermarkecie jest niskie
- ale bardziej niskie jest pisanie o tym na blogu
- ponieważ moi Drodzy Czytelnicy, tutaj zacytuję dosłownie: “Jak sie nie ma forsy to sienie przyjezdza.”
A jak się jedzie, to nie należy po powrocie o tym pisać “i instruowac glupich polskich turystowktorzy beda nasladowac to samo”
Też się zastanawiacie skąd się tacy ludzie biorą? ;)
instruowac glupich polskich turystowktorzy beda nasladowac to samo
W tym tygodniu media (polskie i japońskie) podały, że E.Wedel został kupiony przez japońską firmę Lotte (ロッテ).
Firmę Lotte założył w 1948 roku Koreańczyk Shin Kyuk-Ho, który obecnie nazywa się Shigimitsu Takeo. Lotte zaczęło od produkcji gum do żucia i obecnie jest jednym z największych producentów tego produktu w Japonii i Korei. Obecnie zajmuje się dużo szerszą działalnością (i dużo szerszą gamą produktów), oprócz branży społecznej spożywczej jest to m.in. branża finansowa, hotelarstwo, handel, parki rozrywki, ropa (na stronie piszą jeszcze o “operation of golf courses” cokolwiek to miało znaczyć ;) ) Jeśli idzie o słodycze, to głównie: gumy do żucia, cukierki, ciasteczka i lody.
Ciekawe jest pochodzenie nazwy firmy. Pochodzi ona bowiem od… Goethego – a konkretnie od bohaterki “Cierpień młodego Wertera”.
Sloganem firmy jest お口の恋人ロッテ czyli “Lotte – ukochana(y) [Twoich] ust” ;)
Najbardziej znaną czekoladą Lotte jest “Ghana” ガーナ
Niestety nie pamiętam jej smaku (co oznacza, że była przeciętna) i mam nadzieję, że Wedel będzie raczej podnosił jakość w górę a niż sam straci…
Poniżej kilka reklam Ghany (ciekawe jakie będą Wedla? oczywiście jeśli Lotte wprowadzi go na japoński rynek):
z roku 1970